Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie czytanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie czytanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 marca 2011

97. Więc czym jest w końcu to szybkie czytanie?

Możemy już dokładniej odpowiedzieć na pytanie, czym jest szybkie czytanie: 

– To na pewno czytanie/postrzeganie tekstu inne niż linearne, a więc powyżej 300 snm.

– To różne rodzaje/typy/techniki/sposoby czytania/postrzegania tekstu, wydzielane ze względu na różne kryteria i związane z różnymi rytmami i tempami postrzegania tekstu.

Jeśli więc jakaś szkoła uczy szybkiego czytania w tempie ok. 500 snm, to zapewne chodzi o szybsze od przeciętnych tempa czytania integralnego (werbalnego). Szybkie czytanie w tempie ok. 1000 snm to już zapewne nie tylko czytanie integralne, ale również holistyczne i niefonetyzujące (lub raczej fonetyzujące selektywnie). Z kolei jeśli ktoś reklamuje czytanie w tempie ok. 2000 snm, to najwidoczniej uczy skimirowania niefonetyzującego (fonetyzującego selektywnie), które jest jednocześnie holistycznym postrzeganiem tekstu.

Niektóre z powyższych danych zgadzają się z wartościami, które można znaleźć w literaturze:

– Górna granica czytania linearnego to wg Sygnowskiego 400 snm, wg moich ustaleń maks. 300 snm (Sygnowski, Metody i techniki…, s. 33-34).

– Dolna granica czytania holistycznego to wg Sygnowskiego to 300 snm (Sygnowski, Metody i techniki…, s. 33-35), jak u mnie, jednak wspomniany autor nie podaje, skąd ta liczba wynika, podaje tylko odsyłacz do „Scheele R. P., Photoreading, Learning Strategies Corporation”.

– Dla Loesera (badania niemieckie), Kuzniecowa i Chromowa (badania radzieckie) szybkie czytanie zaczyna się od ok. 300 snm, co się zgadza z moim wnioskiem, iż szybkie czytanie to czytanie nielinearne, a więc o tempie wyższym niż 300 snm. Podobnie Sygnowski i Wikipedia (F. Loeser, Rationalles Lesen, wyd. III, Lipsk 1973, s. 43; O. Kuzniecow, L. Chromow, 100 stranic v cas, „Żurnalist”, 1973, nr 10, s. 79; P. Sygnowski: Test na szybkość czytania cz. 2, „Praktyczna edukacja. Motywacja bez granic – bloog.pl”, http://motywacyjnyblog.bloog.pl/id,4253319,title,Test-na-szybkosc-czytania-cz-2,index.html?ticaid=6ab0b, artykuł opublikowano 20.02.2009, strona aktywna 12.08.2010; Words per minute, „Wikipedia, the free encyclopedia”, http://en.wikipedia.org/wiki/Words_per_minute, strona aktywna 12.08.2010).

– Polska Wikipedia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Szybkie_czytanie) podaje za Loeserem (Franz Loeser: Rationelles Lesen. Leipzig, 1975, s. 43) i Buzanem (Buzan T.: Podręcznik szybkiego czytania, 2003, s. 30), że górna grania czytania integralnego wynosi ok. 800-1000 snm. Moje teoretyczne wyliczenia zawyżyły tę granicę o 500 snm. Granica ta (800-1000 snm) leży jednak dokładnie w połowie ustalonych przeze mnie minimalnych temp skimirowania. Podobnie angielska Wikipedia (700 snm dla skimirowania, http://en.wikipedia.org/wiki/Speed_reading).

poniedziałek, 7 marca 2011

96. Zestawienie typów czytania (postrzegania) tekstu

Zestawmy nasze ustalenia dotyczące rodzajów czytania/postrzegania tekstu: 

 
Uwagi do powyższej tabeli:

– Za minimalne tempa niefonetyzującego (fonetyzującego selektywnie) czytania/percypowania tekstu uznałem maksymalne tempo czytania fonetyzującego i tempo ok. 300 snm, przy którym fonetyzowanie na głos dłuższego tekstu utrudnia rozpoznanie pojedynczych wyrazów (na podstawie własnych ustaleń z emulatorami mowy).

– Za maksymalne tempo niefonetyzującego (fonetyzującego selektywnie) postrzegania tekstu przyjąłem maksymalne tempo jakiegokolwiek postrzegania tekstu w całości we fragmencie większym od jednego wyrazu ortograficznego, a więc przy omieceniu wzrokiem przynajmniej jednej strony tekstu, tak by w polu widzenia znalazły się jakiekolwiek wyrazy, które mogłyby zostać sfonetyzowane.

– Minimalne tempo czytania integralnego (werbalnego) to jednocześnie minimalne tempo czytania linearnego, gdyż to ostatnie jest jednocześnie czytaniem werbalnym (lecz nie każdy sposób czytania werbalnego jest czytaniem linearnym).

Powyższa tabela jest zgodna z założeniem, którego nie podano na samym początku, a z którym zapewne wielu teoretyków się zgodzi: wszystkie typy (techniki, rodzaje, sposoby) czytania lub postrzegania tekstu są trudne do takiego sklasyfikowania, by granice jednego typu percepcji pokrywały się z granicami innego. Słowem, nie da się poukładać tych sposobów percepcji jeden obok drugiego na skali temp czytania. Skoro na tempo czytania składają się 2 podstawowe wartości (rytm fiksacji i rozmiar fiksacji), a omawiane tu typy percepcji tekstu mają bezpośredni wpływ na wielkość fiksacji, więc owe sposoby postrzegania tekstu muszą mieć nieostre granice (przedziały temp maksymalnych i minimalnych), które powinny się na siebie zachodzić.

niedziela, 6 marca 2011

95. Granice czytania holistycznego

Czytanie holistyczne przeciwstawia się w literaturze czytaniu linearnemu (Sygnowski, Metody i techniki…, s. 34-35). To sposób percypowania tekstu, w którym postrzega się większe całości tekstu. By więc ustalić granice tego terminu, należy zdefiniować jakieś „jednostki” tekstu i „całości” tekstu. W przypadku czytania linearnego przyjąłem (za Sygnowskim) czytanie po literze. W rzeczywistości po literze czytają osoby uczące się czytać czy to w języku ojczystym, czy to w języku obcym. Jest to też w istocie czytanie po wyrazie, a więc z zatrzymaniem oka na pojedynczych wyrazach, a więc o wielkości fiksacji równej jeden. 

Za większe całości złożone z tych „jednostek” tekstu można przyjąć omówione wcześniej syntagmy. A więc czytanie holistyczne powinno się zaczynać od wielkości fiksacji równej co najmniej 2. 

Z kolei górną granicą czytania holistycznego powinno być z całą pewnością skanirowanie, które jest znowu nastawione na wyszukiwanie jednostek tekstu (słów, terminów, nazwisk, dat itp.). Tak więc górna granica czytania (lub percypowania) holistycznego tekstu powinna się znajdować w granicach skimirowania. 

CZYTANIE HOLISTYCZNE
tempo minimalne:      od ok. 200 snm (R = 100 x F = 2)
                                    do ok. 500-600 snm (R = 250-300 x F = 2)
tempo maksymalne:  do ok. 5887,5 snm (maksymalne tempo skimirowania).

sobota, 5 marca 2011

94. Granice czytania fonetyzującego

Niektórzy teoretycy szybkiego czytania zwalczają fonetyzowanie, inni (Paweł Sygnowski, Krzysztof Galos) dopuszczają możliwość pozostawienia tego zjawiska podczas czytania. Stanowi ono jednak problem nie tylko teoretyczny, gdyż jeśli będziemy chcieli usłyszeć w myślach w miarę wyraźnie każde słowo tak, jak zabrzmiałoby ono podczas czytania na głos, wówczas tempo czytania powinno być ograniczone przez maksymalne tempo takiej wokalizacji.

W Internecie można znaleźć dane dotyczące maksymalnego tempa mówienia dla języka angielskiego. Wynosi ona ok. 600 snm (E. Demarest: Why Ivy League? BU’s Debate team is among best in the country, „Pipe Dream”, http://bupipedream.com/Articles/Pipeline_Redirect/3357, strona aktywna 17.08.2010 – badania dotyczyły tempa mówienia uczestników debat politycznych, rekordy były zapewne osiągane momentami, podczas wymawiania grup głosek lub krótkich i prostych słów i to przy co najmniej częściowym zaniku zrozumiałości mowy). Moje własne eksperymenty z angielskimi emulatorami mowy pokazały jednak, że granice zrozumiałości tekstu osiąga się przy tempie ok. 300 snm (przy czym do badań użyto tekst stosunkowo prosty w języku angielskim, a subiektywne odczucie zrozumiałości polegało na możliwości rozróżnienia słów).

Można wobec tego przyjąć, iż dla czytelnika, który nie ćwiczył dykcji ani nie uczestniczył w zbyt wielu debatach politycznych, maksymalne tempo mówienia i czytania na głos (wokalizacji, fonetyzacji zewnętrznej) powinno oscylować wokół 300 snm. W przypadku osób o lepiej wyćwiczonym aparacie mowy ów próg może być wyższy, ale zapewne nie przekroczy 600 snm. Krzysztof Galos podaje, że podobno można mówić z prędkością 1000 snm, nie podaje jednak w przypisie, skąd ta liczba.

Obie wielkości (300-600 snm) można przyjąć za górną granicę subwokalizacji rozumianej jako wyobrażanie sobie brzmienia wszystkich(!) słów w czytanym tekście. Trzeba jednak zaznaczyć, iż to założenie jest bardzo niepewne, gdyż trudno mierzyć „prędkość wyobrażania” sobie czegokolwiek. Jeśli założymy, że nasze subwokalizowanie to zawsze słyszenie tekstu tak, jakbyśmy go czytali na głos, to zapewne granice czytania subwokalizującego będę się pokrywać z granicami czytania wokalizującego. Jednak w przypadku szybszych czytelników może się zdarzyć, iż nie jest subwokalizowane każde słowo. Tu jednak wchodzimy w zakres zagadnienia dotyczącego możliwości (lub braku możliwości) całkowitego usunięcia fonetyzacji wewnętrznej, które nie dotyczy kwestii terminologicznych, a wiąże się z neurologią, neurofizjologią i psychologią. 

Warto jeszcze dodać, że prędkości czytania spotykane w audiobookach (książkach czytane przez zawodowych lektorów lub aktorów) to ok. 100 snm.

piątek, 4 marca 2011

93. Granice interwerbalnego (selektywnego) postrzegania tekstu

Tutaj przesuwamy się do granic naszej definicji czytania rozumianego jako „zapoznawanie się z treścią”. Kontakt z szybkim czytaniem uświadamia, iż nie trzeba wszystkiego czytać tak samo i za każdym razem dokładnie. Nawet szybko czytając, trzeba lekturze poświęcić trochę cennego czasu, trzeba się wysilić, więc warto wcześniej się zastanowić, czy dany tytuł jest tego warty. Poza tym nawet podczas samej lektury nie trzeba zawsze każdego akapitu czytać dokładnie tak samo dokładnie. Można by powiedzieć, że to oczywiste, jednak nie każdy sobie to uświadamia i prawie każdy narzeka na brak czasu na przeczytanie wszystkiego, między innymi z tego powodu, iż chce wszystko przeczytać tak samo, tzn. dokładnie, z „rozumieniem twardym”, integralnie (werbalnie), a nawet linearnie. 

Każdy z nas na pewno wielokrotnie przeglądał jakiś tekst w poszukiwaniu informacji. Nazwanie takiego przeglądania „czytaniem” jest już użyciem na granicy metafory. To jest pewne „zapoznawanie się z treścią”, ale właśnie – pewne, swoiste. Tak swoiste, że lepiej tę czynność nazwać inaczej: czytaniem (lub percypowaniem, by nikogo nie drażnić) interwerbalnym (selektywnym) tekstu. 

Możemy wyszukiwać pojedynczego słowa, daty, nazwiska, cytatu itp. fragmentów. Ten typ percypowania tekstu nazywa się za Zdzisławem Szkutnikiem skanirowaniem tekstu. 

Przeglądanie tekstu, które jest dokładniejsze od skanirowania, lecz mniej dokładne niż czytanie werbalne, to tzw. skimirowanie tekstu (znów termin Szkutnika). Powyższe ustalenia pozwalają nam ustalić dolną granicę skimirowania tekstu. Ustalenie górnej granicy jest trudne, gdyż nie da się stwierdzić, ile wyrazów ortograficznych można podczas percepcji tekstu pominąć, by w dalszym ciągu uzyskiwać ogólne wrażenie o jego tematyce, stylistyce, kompozycji, treści, a tak się uzupełnia definicję skimirowania. Każde ustalenie granicy będzie arbitralne i przypuszczalne, może się sprawdzić w przypadku jednego tekstu, lecz nie w przypadku innego. 

Możemy się jednak pokusić na ustalenie górnej granicy skimirowania, definiując ją jako dolną granicę skanirowania, jeśli tylko zaproponujemy jakiś sposób ustalania tego progu. 

By odnaleźć jakiś fragment tekstu (datę, nazwisko, słowo itp.), musimy omiatać tekst w co najmniej taki sposób, by w polu widzenia peryferyjnego znalazły się wszystkie wyrazy tekstu. Oczywiście pole widzenia peryferyjnego przyjęte za Jolantą Jamruszkiewicz jest zawężone, gdyż dostrzegamy więcej niż pole o kształcie elipsy o wymiarach 8 na 3 cm. Ten fakt utrudni nam jednak ustalenie górnej granicy skanirowania. Za dolną możemy przyjąć takie omiatanie tekstu wzrokiem, w trakcie którego pole widzenia peryferyjnego pokryje praktycznie całą jego powierzchnię (całą szpaltę lub całą powierzchnię kolumn). Będzie to więc percypowanie tekstu z maksymalnym rozmiarem fiksacji F = 19,625 (z pewnym marginesem błędu, gdyż ten rozmiar fiksacji odnosi się do elipsy, a nie do prostokąta, ten błąd jednak minimalizuje fakt szerszego faktycznego pola widzenia peryferyjnego). Rytmy czytania przyjmiemy takie jak poprzednio (100 i 250-300 bpm). 

Można spróbować oszacować z pewnym przybliżeniem górne granice skanirowania, znając sposoby wodzenia wzrokiem po tekście i możliwe maksymalne rytmy tego wodzenia (250-300 bpm). Sposobem wodzenia, z którym wiąże się maksymalny rozmiar fiksacji (ok. 7 wersów tekstu) jest tzw. fala (Jamruszkiewicz 2003, 191). Przy jednokrotnym zatrzymaniu wzroku (a raczej zwolnieniu wodzenia) na każde 7 wersów daje przeciętnie 1 fiksację na 7 wersów (po 12,5 wyrazu w standardowym maszynopisie), a więc F = 87,5. 

SKIMIROWANIE
tempo min.: od 490,6 snm (R = 100 x F = 4,906)
                        do 1226,5-1471,8 snm (R = 250-300 x F = 4,906)
tempo maks.: do 5887,5 snm (maksymalna dolna granica skanirowania). 

SKANIROWANIE
tempo min.: od 1962,5 snm (R = 100 x F = 19,625)
                        do 4906,25-5887,5 snm (R = 250-300 x F = 19,625).
tempo maks.: od 8750 snm (R = 100 x F = 87,5, tj. 1 fiksacja na ok. 7 wersów)
                        do 21875-26250 snm (R = 250-300 x F = 87,5).

czwartek, 3 marca 2011

92. Granice czytania werbalnego (integralnego) i linearnego

Skoro już wiemy, czym może być czytanie, spróbujmy uzupełnić jego definicję z punktu widzenia fizjologii czytania (okulomotoryki) i matematyki czytania (zdefiniowanych wcześniej). Przeciętny czytelnik stosuje typ czytania, który osobiście nazwałbym korektorskim, a który polega na postrzeganiu każdego kolejnego słowa ortograficznego. To rozumienie czytania przez pryzmat fonetyzacji: jeśli podczas wymawiania na głos (wokalizowania) tekstu pominiemy jakiś wyraz, to nie będzie on przeczytany. Czyli w cichej (konwencjonalnej, zwykłej, tradycyjnej) lekturze czytelnik (nawet jeśli tego w istocie nie robi), stara się spostrzec każde słowo. Takie zapoznawanie się z tekstem (czytanie) nazywa się czytaniem werbalnym, integralnym lub linearnym (rozróżnienie niżej). 

Przeciętne tempo czytania dla czytelnika nieszkolonego w szybkim czytaniu wynosi ok. 200 snm. Zakładając, że wielkość fiksacji (F) przeciętnego czytelnika wynosi co najmniej 1 (Fmin = 1), możemy obliczyć przeciętny rytm fiksacji:
Będzie on wynosił oczywiście 200 bpm.

Minimalny rytm fiksacji teoretycznie może wynosić nawet dowolny ułamek fiksacji na minutę. Potrzebny nam będzie jednak minimalny rytm, w przypadku którego możemy być pewni, że czytaniu towarzyszy rozumienie (przynajmniej twarde) treści. Tę umiejętność zdobywają uczniowie szkoły podstawowej. Wg badań (Jamruszkiewicz, 2002: 32) przeciętne tempo czytania uczniów szkół podstawowych waha się między 100 a 150 snm. Z zajęć z gimnazjalistami wiem, że przeciętne tempo czytania gimnazjalisty wynosi ok. 100 snm, więc raczej tę wartość powinniśmy przyjąć jako punkt wyjścia do obliczeń minimalnego rytmu czytania (100 bpm). 

Za maksymalny możliwy rytm proponuję przyjąć rytmy w granicach 250-300 bpm, gdyż w te rytmy utrudniają wykonywanie nawet 2 fiksacji na wers, nawet z wykorzystaniem wskaźnika. Można dojść do czytania w tych rytmach jedynie podczas wodzenia wzrokiem po tekście w trakcie tzw. skimirowania, albo raczej skanirowania (o czym w kolejnych notkach). 

Czytanie integralne jednak polega nie tyle na zobaczeniu wszystkich wyrazów, co na zapoznaniu się z wszystkimi informacjami zawartymi w tekście. Zobaczenie wszystkich liter tekstu od pierwszej do ostatniej charakteryzuje bardziej tzw. czytanie linearne i to jego granice jesteśmy w stanie teraz ustalić dla czytelnika kompetentnego (który zna wszystkie litery alfabetu, posiada podstawowe słownictwo, nie literuje wyrazów w prostych tekstach użytkowych – mniej więcej od poziomu gimnazjum, choć oczywiście mogą się zdarzyć wyjątki): 

CZYTANIE LINEARNE:
 ‒ minimalne tempo: 100 snm,
 ‒ przeciętne tempo: 200 snm (może w granicach 150-200 snm),
 ‒ maksymalne tempo: od 250-300 snm.

Czytając integralnie (werbalnie) nie skupiamy zwykle wzroku na pojedynczych wyrazach ortograficznych (wyjątkiem jest czytanie na głos, nauka czytania, nauka języka obcego), lecz na tzw. syntagmach, czyli grupach wyrazów połączonych związkiem składniowym. Syntagmy w każdym zdaniu wzajemnie się pokrywają, tak samo jak związki składniowe wzajemnie się zazębiają. Czytelnik z większą praktyką (już niekoniecznie gimnazjalista) nie będzie rzucał okiem na każde osobne „w” w syntagmach typu „w domu”, „w kinie”, „w szkole”, tylko od razu postrzeże taką syntagmę jedną fiksacją. W przypadku dłuższych syntagm, np. „w staro­‑cerkiewno­‑słowiańszczyźnie”, może pojawić się kilka fiksacji, ale jednoliterowe przyimki i spójniki nie potrzebują zwykle osobnych zatrzymań oka. Nie sądzę, by czytelnik niemający pojęcia o szybkim czytaniu wykonywał fiksacje na absolutnie każdym przyimku i spójniku. 

Tak więc podczas czytania werbalnego rozmiar fiksacji nie musi wynosić 1. Zwiększaniu tej wartości służą ćwiczenia tzw. poszerzania pola widzenia. Poszerzanie pola widzenia to w istocie metafora. Rzeczywiste zwiększanie „ilości punktów widzianych podczas jednej fiksacji” wymagałoby zwiększenia liczby czopków w siatkówce lub zwiększenia powierzchni siatkówki, czego na kursach szybkiego czytania jeszcze się nie praktykuje. Można jednak wyćwiczyć wykorzystanie pola widzenia ostrego i pola widzenia peryferyjnego podczas czytania. W tym drugim przypadku stosuje się zjawiska antycypacji i redundancji, które ułatwiają rozumienie tekstu pomimo niedostrzegania wszystkich wyrazów w polu widzenia ostrego. 

Maksymalne wykorzystanie pola widzenia peryferyjnego pozwala zwiększyć rozmiar fiksacji do ok. 20 słów (dokładnie 19,625, por. szacunkowe obliczenia w części „Matematyka czytania”). Trzeba jednak pamiętać, iż postrzegając po kilka wersów tekstu na fiksację, zatraca się linearny porządek informacji, a rozumienie tekstu staje się uzyskiwaniem ogólnego wrażenia o tekście, jego tematyce, stylistyce itd. Nie jest to już czytanie werbalne, lecz interwerbalne (selektywne) postrzeganie tekstu. Tak więc za maksymalną wartość rozmiaru fiksacji dla czytania werbalnego (integralnego) należy przyjąć 4,906 sł (to maksymalna wartość rozmiaru fiksacji przy pełnym wykorzystaniu pola widzenia ostrego, por. obliczenia w notce „Matematyka czytania”).
Mając minimalne i maksymalne F oraz minimalne i maksymalne R, możemy obliczyć minimalne i maksymalne T: 

CZYTANIE INTEGRALNE (WERBALNE):
‒ tempo minimalne: 100 snm (R = 100 x F = 1)
‒ tempo maksymalne: od 1226,5 (R = 250 x F = 4,906) do 1471,8 snm (R = 300 x F = 4,906).

Trzeba tu jednak zaznaczyć, iż powyższy przedział temp maksymalnych został ustalony nie ze względu na rozumienie tekstu, ale na możliwości mechaniczne: wykonywanie fiksacji w danym rytmie i przy danej wielkości fiksacji. Z moich obserwacji wynika, iż nie zawsze da się utrzymać zadowalające rozumienie tekstu przy rytmie 250 bpm. W przypadku trudniejszych tekstów może okazać się konieczne obniżenie tego rytmu do ok. 200 bpm lub nawet 150 bpm. Te rytmy dają nowe górne wartości czytania werbalnego w granicach 736 snm do 981 snm.

CZYTANIE INTEGRALNE (WERBALNE) DLA STOPNIA ROZUMIENIA BLISKIEGO 100%:
‒ tempo minimalne: 100 snm (R = 100 x F = 1)
‒ tempo maksymalne: od 736 (R = 150 x F = 4,906) do 981 snm (R = 200 x F = 4,906).

środa, 2 marca 2011

91. Definicje czytania

Zanim przejdziemy do ustalania granic szybkiego czytania i definiowania różnego rodzaju sposobów czytania, musimy przyjąć jakąś definicję samego czytania.
Poradniki szybkiego czytania przedrukowują z uporem wręcz maniakalnym definicję czytania Tony’ego Buzana. Ja zacznę przekornie od słownikowej. Za Uniwersalnym słownikiem języka polskiego pod red. Stanisława Dubisza „czytać” to znaczy:
„śledząc wzrokiem napisane lub wydrukowane litery albo inne symbole, formułować w umyśle lub wypowiadać odpowiadające im dźwięki językowe; zapoznawać się z treścią tego, co jest napisane lub wydrukowane”.
Czytać, wg tego słownika, można też nuty, czyli:
„zapoznawać się z melodią, z utworem muzycznym za pomocą nut, rozróżniając i rozumiejąc nuty”.
Istnieją frazeologizmy, które nie będą nam tu potrzebne. Są też użycia przenośne. Jedno dotyczy urządzeń elektronicznych (np. czytanie danych na płycie przez komputer), drugie znowu człowieka, lecz moim zdaniem nie do końca jest przenośne:
„odgadywać, przepowiadać, wróżyć coś, domyślać się czegoś na podstawie jakichś śladów, znaków”.
Zwłaszcza przykład „czytać ślady zwierza na śniegu” w przypadku doświadczonego myśliwego można moim zdaniem porównać do „czytania mapy”, „czytania spektrogramu akustycznego” lub „czytania wykresu”. Jeśli myśliwy jest niedoświadczony, to rzeczywiście może się domyślać, ale jeżeli zęby zjadł na tropach zwierząt, to widząc ślad, widzi zapewne w momencie zwierzę, tak jak my widząc litery tego artykułu, słyszymy słowa i/lub widzimy (rozumiemy) ich znaczenia.
Jako nauczyciel szybkiego czytania nie mogę się zgodzić z całością pierwszej definicji. „Formułować w umyśle lub wypowiadać odpowiadające im [literom, znakom] dźwięki językowe” (czyli głoski) to albo subwokalizacja (w przypadku wymawiania tekstu w myślach) lub wokalizacja (w przypadku czytania na głos). Oba zjawiska lub obie czynności nazywa się też ogólnym terminem „fonetyzacja”. Fonetyzacja to nie zawsze „zapoznawanie się z treścią tego, co jest napisane lub wydrukowane”. Ta część znaczenia znalazła się w zacytowanym słowniku tuż po definicji tak naprawdę fonetyzacji, a więc autor tej definicji zapewne uznał, iż to jest to samo, a nie dwa oddzielne znaczenia. Moim zdaniem powinno się w słownikach wydzielać „czytanie” jako fonetyzację od „zapoznawania się z treścią tego, co jest napisane lub wydrukowane” (lub po prostu w jakiś sposób ukazane przy pomocy znaczących symboli graficznych lub obrazów).  
To oczywiście kwestia dyskusyjna i otwarta dla semantyków i leksykografów, której nie da się w jednym artykule rozwiązać. Zostańmy przy stwierdzeniu, że „czytanie” to nie tylko fonetyzacja.
Zgodzimy się chyba, iż w definicji „czytania”, np. tej ze słownika Dubisza, zdecydowanie ważniejsze jest „zapoznawanie się z treścią tego, co jest napisane lub wydrukowane” niż „formułowanie w umyśle lub wypowiadanie odpowiadającym [znakom] dźwięków językowych”, czyli fonetyzowanie. Słowem, czytanie, to przede wszystkim rozumienie symboli (liter, obrazów), dopiero potem, na zasadzie metaforycznego użycia, fonetyzowanie w myślach lub na głos. Historyczna kolejność była zapewne odwrotna: „czytać” znaczyło pierwotnie fonetyzować głośno, dopiero gdzieś w późnym średniowieczu i renesansie pojawiło się ciche (subwokalizujące) czytanie, które metaforycznie również nazwano czytaniem. Zresztą nie była to aż taka wielka metafora…
Przyjrzyjmy się teraz klasycznej definicji czytania Tony’ego Buzana (Tony Buzan: Podręcznik szybkiego czytania, Łódź 1999, [za:] Paweł Sygnowski: Szybkie czytanie dla wytrwałych, wyd. 4, Gliwice 2008, s. 12-13):
1. Rozpoznanie alfabetu, jakim napisano dany tekst.
2. Asymilacja tekstu, czyli jego przyswojenie dzięki odbiciu się światła od zadrukowanej strony i zarejestrowaniu tego odbitego światła przez oczy oraz przesłaniu informacji o dostrzeżonym obrazie do mózgu.
3. Integracja wewnętrzna, czyli połączenie odczytywanych informacji z już poznanymi, od (zapewne) połączenia dostrzeżonego ciągu znaków z wcześniej poznanym sposobem jego zapisu i jego znaczeniem (desygnatem) do połączenia nowej informacji (a więc jej asymilacja w szerszym znaczeniu) z już posiadanymi.
4. Integracja zewnętrzna, czyli łączenie znanych już informacji z właśnie poznawanymi na zasadzie uzupełniania swojej wiedzy, modyfikowania jej lub odrzucania nowych informacji.
5. Przechowywanie, czyli pamiętanie tego, co się przeczytało.
6. Gotowość i trwałość pamięci do odtworzenia i zaktualizowania informacji.
7. Komunikowanie się. W dowolnej formie (pisemnej, ustnej, tanecznej, graficznej…).
Od razu można zauważyć, że ta definicja, czy też ta teoria czytania jest trochę nietypowa. Połączono w niej zjawiska fizyczne (odbicie światła), fizjologiczne (postrzeżenie obrazu przez oko), neurologiczne (przesłanie impulsów nerwowych z oka do mózgu), psychologiczne (integracja informacji, pamiętanie) i pragmatyczne (komunikowanie się). Z jednej strony może się wydawać, że to dobrze mieć tak rozbudowaną teorię. Osobiście obawiam się, że gubi nam się znowu istota, owa differentia specifica czytania. Rozpoznanie alfabetu (czy szerzej: kodu) i asymilacja dotyczy postrzegania znaków drogowych, malarstwa impresjonistycznego, języka migowego. Pamiętanie i przypominanie sobie to z kolei procesy związane z samym uczeniem się. Owszem, czytanie jest, przynajmniej potocznie, elementem uczenia się, ale nie tylko i nie zawsze. Jeśli zapamiętywanie (i późniejsze pamiętanie) będziemy rozumieć jako przeniesienie informacji z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej, to wówczas nie postawimy znaku równości między tym procesem, a czytaniem. Przecież czytanie to nie zapamiętywanie, to nie uczenie się na pamięć. Oczywiście wspomnienie czynności może pozostać, jej przebiegu również, ale zapamiętywanie treści czegokolwiek (książki, artykułu, wykładu, reguły, rozdziału) to w praktyce osobna czynność: czytamy podręcznik i uczymy się jego zawartości, czytamy i robimy notatki, by się nauczyć. A więc to dwie czynności.
W psychologii „czytanie” definiuje się jako złożony proces dekodowania (odcyfrowywania) symboli w celu pozyskania ich znaczenia i/lub stworzenie znaczenia. (http://en.wikipedia.org/wiki/Reading_%28process%29) Jest to więc po prostu rozumienie znaków graficznych. Pozyskanie znaczenia odnosi się zapewne do zrekonstruowania informacji zamierzonych przez autora tekstu, a stworzenie znaczenia do interpretacji tekstu, czyli zaproponowania własnej teorii (własnego znaczenia), który uzasadnia tekst (cały lub jego elementy). Trudno zapewne oba sposoby rozumienia oddzielić, dlatego spójniki i/lub.

wtorek, 1 marca 2011

90. „Matematyka czytania”

Z procesem czytania wiąże się kilka mierzalnych wartości, które możemy oszacować w zaciszu własnego pokoju, bez wykonywania badań EEG lub innych rezonansów mózgu (lobotomia też nie będzie potrzebna, chociaż zawsze to jakieś nowe doświadczenie…).
Podstawowa wielkość to tempo czytania lub raczej tempo percepcji tekstu (proponuję tu takie właśnie określenie, ponieważ przyda się do opisu czynności, które różnią się od tradycyjnie pojmowanego czytania) mierzone w słowach na minutę (snm, SNM, sł./min). Można też mierzyć to tempo w słowach na sekundę (sns), ale z tą jednostką jeszcze się nie spotkałem w praktyce. A oto wzory: 
s to liczba słów w tekście, a t to czas przeczytania (percepcji) całego tekstu w sekundach. Przez „słowa” rozumie się tutaj tzw. wyrazy ortograficzne, czyli ciągi liter od spacji/znaku interpunkcyjnego do spacji/znaku interpunkcyjnego. Czyli to, co automatycznie obliczają edytory teksty, podając liczbę wyrazów w tekście.
Potrzebny nam będzie jeszcze rytm czytania (R). Musimy tu jednak założyć, iż sakkady i fiksacje odbywają się w stałym rytmie. Poza ćwiczeniami z metronomem takie sytuacje się jednak nie zdarzają: każdy naturalnie modyfikuje tempo sakkad zależnie od stopnia trudności tekstu, swego zainteresowania danym fragmentem, stopnia koncentracji, jakości typograficznej tekstu (fragmentu). Możemy jednak mówić o jakimś średnim rytmie lub po prostu założyć, iż ten rytm jest taki sam przez cały akt czytania (percypowania tekstu).
Gdy czytamy z metronomem, to on wskazuje nam rytm czytania, który jest w istocie ilością fiksacji lub sakkad na minutę. Możemy ten rytm mierzyć właśnie fiksacjami na minutę (f/m, fnm) lub uderzeniami na minutę (bpm, ang. beats per minute). Fiksacje/uderzenia na sekundę też mogłyby być używane, ale łatwiej będzie nam liczyć fiksacje na minutę (fiksacje na sekundę przyjmowałyby wartości ułamkowe). Poza tym w metronomie ustawia się uderzenia na minutę, a nie na sekundę.
Czyli:
A jeśli mamy czas w sekundach (a sekundniki zwykle tak mierzą czas):
Rytm czytania jest wprost proporcjonalny do tempa czytania (T ~ R), nie można jednak postawić między tymi wartościami znaku równości. Tempo czytania jest bowiem iloczynem rytmu czytania i wartości, którą proponuję nazwać wielkością, rozmiarem lub zakresem fiksacji (F), czyli ilością wyrazów ortograficznych postrzeganych podczas jednej fiksacji.
Wcześniej pojawiła nam się już liczba wszystkich wyrazów ortograficznych w tekście (s) oraz liczba wszystkich fiksacji wykonanych podczas czytania (postrzegania) tekstu (nf). Możemy więc łatwo obliczyć rozmiar fiksacji:
Za jednostkę powinniśmy przyjąć, zgodnie ze wzorem, słowa na fiksację (snf, SNF), ale w praktyce łatwiej będzie po prostu podawać ilość słów.
Wielkość fiksacji F możemy sobie obliczyć powyższym wzorem lub przekształcając inne wzory, lecz możemy także sobie założyć, ile wyrazów będziemy postrzegać podczas jednej fiksacji. Otóż możemy tak czytać tekst, że będziemy zatrzymywać wzrok na każdym wyrazie ortograficznym (F = 1), na co dwóch wyrazach ortograficznych (F = 2), co trzech (F = 3) i tak dalej.
Łatwiej będzie jednak ustalić sobie ilość fiksacji na jeden wers tekstu. Jeśli mamy tekst sformatowany standardowo (tzw. standardowy maszynopis napisany na komputerze, tzn. tekst wyjustowany czcionką 12-punktową Times New Roman, marginesy po 2,5 cm, interlinie i inne cuda się nie liczą), to w pełnej linijce tekstu znajdować się będzie średnio 12,5 wyrazu ortograficznego. Wykonanie 4 fiksacji na linijkę da rozmiar fiksacji równy 3,125 (12,5 : 4), 3 fiksacje na wers to F = 4,17 (12,5 : 3) itd.
Jeśli założyliśmy sobie, że podczas każdej fiksacji postrzegamy np. jedno słowo (F = 1), a każdą fiksację wykonujemy w rytmie np. 200 bmp (200 fiksacji na minutę), to w ciągu minuty zobaczymy ok. 200 słów, czyli tempo czytania będzie wynosiło 200 snm. Gdybyśmy założyli postrzeganie 3,125 słowa na fiksację (4 fiksacje na wers), to przy tym samym rytmie nasze tempo wynosiłoby ok. 625 snm. A więc tempo czytania obliczyć możemy wg jeszcze jednego wzoru: 
Oczywiście obliczenie nie będzie idealnie ścisłe, ponieważ nawet z metronomem nie zawsze uda nam się trzymać dokładnie założonego rytmu, w tekście pojawiają się krótsze wersy (nagłówki, końce akapitów, cytaty, fragmenty poezji itp.), przez które nie da się utrzymać tak dokładnie ustalonego rozmiaru fiksacji. Jednak nawet tradycyjne obliczenia tempa czytania nie są dokładne. Polegają one na zmierzeniu czasu czytania (postrzegania) całego tekstu, wliczając w to czasem nawet kilkusekundowe momenty, w których czytający obraca kartki, i wstawieniu uzyskanej danej t (czas w sekundach) do znanego nam wzoru (T = 60s/t).
Ilość postrzeżonych słów zależy od tzw. pola widzenia. Definiuje się je zwykle jako ilość punktów zauważanych podczas jednej fiksacji. To prostu to, co widzimy. W teorii szybkiego czytania dzieli się pole widzenia na pole widzenia ostrego i peryferyjne pole widzenia. Możemy obliczyć wielkość obu pól, jednak znowu z pewnym przybliżeniem. Pole widzenia to w istocie kąt o innej wartości w płaszczyźnie pionowej i poziomej. Jednak zabawa z trygonometrią do niczego nas nie doprowadzi, ustalanie pola powierzchni pola widzenia w zależności od odległości oka od kartki to dobry temat na inną notkę w innym blogu. Zresztą i tak nie lubię tego działu matematyki, więc zostańmy przy szacunkowych wymiarach, które możemy znaleźć w literaturze (Jamruszkiewicz 2002, 45), a które odnoszą się do przeciętnej odległości oczu od tekstu. Pole widzenia ostrego i peryferyjnego (a raczej tego obszaru widzenia peryferyjnego, który wg teoretyków można jeszcze wykorzystać podczas czytania) to mniej więcej elipsy o następujących długościach osi: 


oś pozioma
oś pionowa
pole widzenia ostrego:
4 cm
1,5 cm
pole widzenia peryferyjnego:
8 cm
3 cm

Oczywiście te wartości będą inne zależnie od odległości oka od kartki i od kąta nachylenia tekstu, pole peryferyjne jest tutaj zawężone przypuszczalnym maksimum wykorzystania w szybkim czytaniu. Zdaję sobie sprawę z tych uproszczeń, jednak na dokładniejsze obliczenia wszystkiego, łącznie z albedo kartki i stopniem przeźroczystości powietrza nie jestem w stanie sobie pozwolić.
Tutaj znów przyda nam się nasz standardowy maszynopis do ustalania maksymalnego rozmiaru fiksacji. Otóż w prostokącie 8 x 3 cm zmieszczą się 4 linijki tekstu (interlinia 1,5 punktu). Peryferyjne pole widzenia pozwala też na maksymalnie 2 fiksacje na wers, a więc F = 6,25 na 1 linijkę. Oczywiście elipsa to nie prostokąt, więc jeśli ów maksymalny rozmiar fiksacji obliczę, mnożąc 6,25 (pół wersu) przez 4 linijki (co daje 25), to dodam do tego pola widzenia wyrazy faktycznie niedostrzegane podczas jednej fiksacji. Dla ścisłości muszę proporcjonalnie zmniejszyć tak uzyskane wartości: 


wymiary
P prostokąta
P elipsy
F
pole widz. ostrego:
4 x 1,5 cm = 3,125 sł. x 2 wersy
6 cm²
4,71 cm²
4,906
pole widz. peryf.:
8 x 3 cm = 6,25 sł. x 4 wersy
24 cm²
18,84 cm²
19,625

Pole widzenia ostrego to maksymalnie 2 wersy i 4 fiksacje, co daje prostokąt, w którym znajdzie się 6,25 wyrazu, a po zmniejszeniu do wielkości elipsy – 4,906 słów.

poniedziałek, 28 lutego 2011

89. Okulomotoryka ‒ ruchy oczu podczas czytania

Wielu ludzi sądzi, iż podczas czytania oczy przesuwają się ruchem jednostajnym prostoliniowym po tekście. Ów ruch może być raz szybszy, raz wolniejszy, ale generalnie oczy suną z jakąś prędkością po tekście, po każdym słowie i każdej literze, a nawet znaku interpunkcyjnym. Trochę jak głowica skanera, kserokopiarki lub drukarki po kartce papieru.
Załóżmy przez chwilę, że tak jest w rzeczywistości. Wyobraźmy sobie również, że stoimy na peronie i wpatrujemy się w kierunku peronu przed nami. Nasz wzrok skupiony jest na punkcie umiejscowionym mniej więcej na wysokości tabliczek informacyjnych umieszczanych na bokach wagonów, a informujących o docelowej stacji pociągu i stacjach pośrednich. I w tym momencie przejeżdża przed nami ekspres. Wszystko jedno, czy akurat hamuje, czy nie, ważne, że nie przesuwamy wzroku, dalej wpatrujemy się przed siebie, co najwyżej zmieniamy ostrość widzenia (akomodujemy wzrok) na pociągu, który znalazł się przed nami. Gdybyśmy byli w stanie rozpoznawać tekst, sunąc po nim wzrokiem, wówczas w takiej sytuacji jak ta na peronie odczytanie stacji docelowej na tabliczce nie powinno sprawiać problemu. A jednak sprawia i każdy z nas w takiej sytuacji będzie gonił wzrokiem taką tabliczkę na przesuwającym się wagonie po bo, by jak najdłużej mieć ją unieruchomioną w polu widzenia.
Czyli musimy utkwić wzrok w tekście, zatrzymać go na moment, by odczytać ten fragment tekstu, na który patrzymy (lub cały tekst, gdy jest on krótki jak informacja o stacji docelowej na tabliczce informacyjnej ekspresu). Takie utkwienie wzroku nazywa się z angielska fiksacją (od ang. fixation, a to z kolei od czasownika to fix ‘umocować, utkwić, skoncentrować’). Ruch gałek ocznych od fiksacji do fiksacji to natomiast tzw. sak(k)ady (z ang. saccade /səˈkɑːd/). Dopiero podczas fiksacji oczy mogą nastawić ostrość, a na siatkówce może się odbić wyraźny obraz. Czytania (w sensie rozpoznawania tekstu) podczas sakkad trudno wykluczyć i zapewne pojawia się podczas czytania (i wolnego, i szybkiego), gdyż mamy kontynuując lekturę bez przerw (w sprzyjających warunkach) nie musimy przy każdej fiksacji akomodować oka. Ono już jest zakomodowane.
Z okulomotoryką wiążą się też inne ruchy oczu: akomodacja, konwergencja, zwężanie źrenicy. Fiksacja i sakkada będą jednak kluczowe dla następnych wywodów.

niedziela, 27 lutego 2011

88. Tzw. szybkie czytanie – czym jest, a czym nie jest


Odpowiedź na pytanie, czym jest szybkie czytanie, jest pozornie prosta – to czytanie szybsze od tradycyjnego, przeciętnego. Jeśli jednak przejdziemy do konkretów, natkniemy się na różnice. Jedna szkoła szybkiego czytania uczy czytać w tempach od ok. 500 słów na minutę (dalej snm). Inna od ok. 1000 snm. Jeszcze inna stawia sobie za cel średnio 2000 snm. Jeśli sobie uświadomimy, że przeciętny (tzn. nieszkolony) czytelnik czyta zwykle w tempie 200 snm, to zrozumiemy, że różnice są naprawdę duże (to albo 2,5, 5, albo 10 razy więcej niż przeciętne tempo). 

Można się też spotkać z głosami krytycznymi wobec szybkiego czytania, np. w dyskusji do artykułu w polskiej Wikipedii nt. szybkiego czytania (http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja:Szybkie_czytanie). Zarzuty dotyczą w istocie terminologii. Każdy z nas „czytanie” rozumie w pierwszej kolejności jako przyswajanie treści tekstu, jako jego rozumienie, a właśnie z rozumieniem przy różnych tempach czytania bywa… różnie. Wobec tego można zadać pytanie, czy zawsze szybkie czytanie to jeszcze czytanie, czy może już coś innego. A jeśli co innego, to co?

Chciałbym wobec tego zająć się terminologią związaną z czytaniem i spróbować ją uściślić. Będą to oczywiście moje propozycje, ale oparte na literaturze i własnych doświadczeniach jako uczącego się szybko czytać, czytającego szybko i uczącego szybko czytać.